Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013 Hiszpański Tour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013 Hiszpański Tour. Pokaż wszystkie posty
Cyferki i cyfry wyprawy Hiszpański Tour 2013

3/29/2014

Cyferki i cyfry wyprawy Hiszpański Tour 2013

>>>
[more]
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=63ROb_iOspo&w=420&h=315]

"Bo bezpieczeństwo jest w działaniu. To nieustanne myślenie rozbija człowieka w strzępy."

(James Jones - "Zew mężobójcy")



Linia zielona oznacza samochód, niebieska rower, a brązowa pociąg.








Uczestnicy:   ja sam, czyli Jarosław BLARU Antoniak

Kiedy:  23 maja - 24 czerwca 2013

Czas wyprawy:   33 dni

Czas jazdy:   20 dni

Dystans:   2.433 km

Najdłuższy etap:   170 km

Najkrótszy etap:   78 km

Średnia dzienna (nie licząc etapu "kolejowego" i zwiedzania Grenady):   118,5 km

Kilometry rowerem:   2.433 km

Kilometry autem:   3.855 km

Kilometry pociągiem:   1.196 km

Kilometry łącznie wszystkimi środkami transportu:   7.484 km

Kilometry w Katalonii:    502 km

Kilometry w Aragonii:   280 km

Kilometry w Walencji:    57 km

Kilometry w Kastylii La Manchy:    498 km

Kilometry w Andaluzji:   1.087 km

Kilometry w Gibraltarze:    9 km



Czas jazdy łącznie:   154 h 52 min

Średnia prędkość na całej trasie (nie licząc etapu "kolejowego" i zwiedzania Grenady):   16,2 km/h

Prędkość max:   82 km/h

Suma przewyższeń:   30.527 m

Średnia dzienna przewyższeń (nie licząc etapu "kolejowego" i zwiedzania Grenady):   1.486 m

Etap z największą liczbą przewyższeń (dzień 5):   2,820 m

Wysokość max nad poziomem morza:   1.665 m n.p.m.

Nachylenie max:   25 %

Zjazd max:   24 %

Temperatura najwyższa:   42°C

Temperatura najniższa:   7°C

Hiszpański Tour 2013 - dzień 32 i 33

3/29/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 32 i 33

>>>

[more]

Dzień 32 + 33 (ostatni)


Epilog


23-24 czerwiec, niedziela-poniedziałek


Vilademuls - Lubin


   


1.863 km (autem)


Wyjeżdżam około piątej nad ranem. Póki co zamierzam jechać autostradami, przynajmniej dopóki starczy mi peso na opłaty. Zostawiłem sobie jedynie okrągłe 100 € w tym celu. Zobaczymy ile ujadę kilometrów jednego dnia. Jadąc do Hiszpanii omijałem autostrady ze względu na oszczędności. I co? Okazuje się, że wydaję w sumie, aż do samej granicy polskiej, dokładnie 58,20 €. I robię całą trasę na jeden raz. Zajmuje mi to 27 godzin. Co mi dało tyle energii na tak długie prowadzenie samochodu. Na pewno rozkoszna świadomość (będąca alternatywą dla podróżowania na rowerze), że krajobraz przesuwa się tak szybko, a ja nie muszę się w ogóle wysilać, tylko sobie siedzę i słucham dobrej muzy, pojadając słodycze, popijając kawę i sok grapefruitowy oraz, od czasu do czasu, ucinając sobie półgodzinną drzemkę. Docieram do Lubina o ósmej rano następnego dnia, kończąc w ten sposób 5 Wyprawę Rowerową Hiszpański Tour 2013.


 Pora na małe podsumowanie. Co zrobiło ma mnie największe wrażenie?


1. Poranek w klasztorze Montserrat.


2. Krajobrazy Sierra Cuenca.


3. Wnętrza Mezquity w Kordobie.


4. Pałace Alhambry w Grenadzie.


5. Dziewczyna grająca na flecie na ulicy w Grenadzie.


6. Panorama w dziedzińca kościółka San Nicolas w Grenadzie.


7. Piszczałka mnichów z Mezquity w Kordobie (instrument muzyczny wydający piękne niezwykłe dźwięki - żałuje, że nie kupiłem, bo tylko 5 €).


 


 PS.


 Któregoś dnia - było to zapewne wieczorem w namiocie, kiedy byłem już po kolacji, ale szykując się do snu nadal odczuwałem głód - sporządziłem sobie za pomocą długopisu i kartki takie oto polskie menú del dia (do zjedzenia po powrocie do domu):


Danie 1. Kotlet schabowy z młodymi ziemniaczkami z koperkiem i mizeria z gruntowych ogóreczków.


Danie 2. Truskawki ze śmietaną i z cukrem oraz gruba pajda świeżego chleba z masłem.


Danie 3. Kawa z ekspresu z ubitym mleczkiem.


Danie 4. Lód śnieżynka w waflu


Danie 5. Cztery big krówki z Magdalenki, każda o innym smaku.


(po godzinie, dwóch przerwy):


Danie 6. Omlet z kiełbaską, boczkiem, cebulką i pomidorem.


Danie 7. Świeżutki chlebek z czarnuszką wypieku Mysi.


Danie 8. "Malućkie" extra nachmielone piwko z zielonogórskiego browaru Haust.


Danie 9. Duża paka Lay's o smaku zielonej cebulki.


Danie 10. Jedna niedojrzała papierówka.


(po kolejnej przerwie):


Danie 11. Trzy cepeliny z cebulką.


Danie 12. Kolejne "malućkie", tym razem coś z Pinty, Atak Chmielu.


Danie 13. Mała garstka pistacji.


Danie 14. Mała garstka haribo bears.


Danie 15. Mała garstka świeżych malin (ewentualnie salaterka czerwonych i czarnych porzeczek posypanych cukrem).


Deser. Malutki miętowy opłatek;)


(i mogę iść spać na 48 h).


 W taki właśnie sposób mogę najklarowniej zobrazować wysiłkową stronę takiej wycieczki. Głód może być przyjemny, jeśli wiesz z pewnością, że będziesz wkrótce jadł. Zmęczenie może być przyjemne, jeżeli masz całkowitą pewność, że będziesz wkrótce spał.


 A cała reszta to już absolutny odpoczynek w najczystszej formie.


 

Hiszpański Tour 2013 - dzień 31

3/29/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 31

>>>

[more]

Dzień 31

Odpoczynek / Zakupy

22 czerwiec, sobota


Vilademuls



Girona - Vilademuls [ROWER]


Vilademuls - Figueres - Vilademuls [SAMOCHÓD]


21 km (tylko rower)


  KATALONIA 21 km


czas jazdy 1:02


średnia prędkość 18,3 km/h


prędkość max. 51,5 km/h


przewyższenie 316 m


wysokość max. 201 m n.p.m.


wysokość min. 78 m n.p.m.


podjazd max. 7 %


zjazd max. 7 %


temp. max 25°C


temp. rano 22°C




"Nigdy nie trzeba niczego odkładać. Zanim się człowiek połapie, już tego nie ma."


(James Jones - "Stąd do wieczności")


 


Rankiem wysiadam w Gironie z pociągu wyspany i wypoczęty. To miasto już zwiedziłem na początku wyprawy, więc niemal od razu ruszam do Vilademuls, gdzie pozostawiłem samochód.


 Docieram w godzinkę. Już z daleka widzę autko stojące w cieniu drzew na posesji restauracji Can Maret. Witam się z gospodarzami. Oczywiście wznieca się długa dyskusja, głównie na migi, co i gdzie zobaczyłem, jak sobie poradziłem, itd. Bardzo serdeczni ludzie. Zupełnie za darmo polecają mi rozstawić na noc namiot na ogródku. Rozkładam go zaraz. Rozbieram też do razu rower, który skrupulatnie lokuję w aucie wraz z sakwami. Biorę prysznic i śmigam samochodem do Figueres, bo jest już po południu, a chcę jeszcze zrobić zakupy do Polski, obejrzeć miasto (no a przede wszystkim słynne na cały świat El Teatro-Museo Salvatore Dali), gdzie się urodził Dali i zaprojektował swoje muzeum.


 Zaczynam od zakupów. Najlepszy w tym celu jest spory Lidl w centrum Figeres. Grzechem byłoby wrócić do domu autem z Hiszpanii bez smakołyków dla najbliższych. Więc zaopatruję się w wyborne hiszpańskie wina, w muscatele, w sherry z Xerezu, w cava, w tinto de verano, w sangrię, typowo hiszpańskie słodycze, turron, przekąski, jamon, chorizo, oliwki, oliwę, owoce morza w puszkach i wiele innych ciekawostek. I niestety... po zrobieniu zakupów okazuje się, że  muzeum Dali'ego było otwarte tylko do godziny 17:45. Nie będzie podziwiania surrealizmu:( Mój zubożały w kalorie organizm wybrał podświadomie konsumpcjonizm;)



Hiszpański Tour 2013 - dzień 30

3/29/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 30

>>>

[more]

Dzień 30

Etap podróży koleją

21 czerwiec, piątek


Grenada - Girona



La Zubia - Grenada [ROWER] 18 km


Grenada - Girona [POCIĄG] 1.196 km


18 km (tylko rower)


ANDALUZJA 18 km


czas jazdy 1:51


średnia prędkość 9,8 km/h


prędkość max. 28 km/h


przewyższenie 228 m


wysokość max. 744 m n.p.m.


wysokość min. 662 m n.p.m.


podjazd max. 21 % (uliczka w dzielnicy Albacín)


zjazd max. 21 % (j.w.)


temp. max 31°C


temp. rano 22°C




"Pragnienie jest sprężyną działania. Jednak prawdziwe pragnienie to przede wszystkim pragnienie bycia sobą. Szczególnie teraz, w naszym społeczeństwie, które pcha nas ku pragnieniom, tym najbardziej banalnym, materialnym, innymi słowy tych z supermarketu. Takie pragnienia są bezużyteczne, bezsensowne, śmiechu warte. Prawdziwe pragnienie to chęć bycia sobą. Jeżeli się zastanowisz nad swoimi przyzwyczajeniami, a warto, zobaczysz, że te pragnienia są formą zniewolenia. Bo im więcej pragniesz, tym więcej tworzysz sobie ograniczeń. Stajesz się niewolnikiem swojego pragnienia. Kiedy będziesz bardziej dojrzały, zaczniesz zdawać sobie z tego sprawę i zaczniesz śmiać się ze swoich obecnych pragnień, zobaczysz, że są równie ulotne jak życie. "


(Tiziano Terzani - "Koniec jest moim początkiem")


 


Przejazd pociągiem do Girony. Stamtąd już będę miał niedaleko do autka.


 Dzień zaczyna się od... spania do południa, bo pociąg mam dopiero o godzinie 21:30. Po południu szwendam się jeszcze po Grenadzie, już z całym majdanem. Dwie godzinki spędzam na błogiej bezczynności w jednym ze spokojnych zakątków Sacromonte, który wpadł mi już w oko przedwczoraj. Można odpocząć i pomedytować, obserwując z góry nie tylko miasto, ale i naprzeciwległą Alhambrę. Właściwie to wyszło na to, że nie dwa, a trzy dni spędzam w tym pięknym mieście. Uznałem je zresztą za drugie z najpiękniejszych jakie widziałem na swoich wyprawach (na pierwszym oczywiście Florencja, na trzecim ex eaquo Kordoba, Sewilla i Wiedeń).


 Siedzę na stacji. Dwie godziny do odjazdu, a ja już mam jakieś złe przeczucia. No i właśnie - chwilę po odjeździe kierownik pociągu, służbista, chce mnie wysadzić na pierwszej pipidówie. Kurwa, kolej hiszpańska w ogóle nie jest przystosowana do przewozu rowerów. Sprawdza, żaden następny pociąg również teoretycznie nie zabierze roweru. Ale i tak każe wysiadać. Nie ma bata, nie wysiądę. 1000 km w linii prostej. Przecież helikopterem nie polecę. Dokupuję kuszetkę w trenhotelu (co prawda przez to będę musiał zapomnieć o powrocie do Polski płatnymi autostradami), ale za to mam przedział sypialny 1-osobowy z toaletą, umywalką, klimą i wszelkimi  luksusami, do którego pakuję się razem z całym moim sprzętem. Mam smakowity prowiancik, no i kilka piwek, co prawda ciepłych, ale zaraz je sobie elegancko schłodzę w umywaleczce, bo woda leci fajna, zimniutka. Na pewno nie dam sobie popsuć humoru na koniec wyprawy. Jeden ponury Hiszpan nie popsuje mi opinii o tym miłym kraju:)




TRENHOTEL




 



Hiszpański Tour 2013 - dzień 29

3/29/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 29

>>>

[more]

Dzień 29

Odpoczynek

20 czerwiec, czwartek


Grenada



(La Zubia - Grenada - Alhambra - Grenada - La Zubia)


24 km (tylko rower)


ANDALUZJA 24 km


czas jazdy 2:08


średnia prędkość 11,3 km/h


prędkość max. 31 km/h


przewyższenie 245 m


wysokość max. 783 m n.p.m.


wysokość min. 660 m n.p.m.


podjazd max. 14 %


zjazd max. 10 % 


temp. max 35°C


temp. rano 20°C




"Ziemia, na której żyjemy, tak naprawdę stanowi jedno wielkie cmentarzysko tego, co kiedyś istniało. Miliardy miliardów istot ludzkich. Wszyscy są tu nadal. Bezustannie depczemy cmentarną ziemię, ale przecież ów wielki cmentarz, czyli Ziemia, jest przepiękny. Rosną na nim kwiaty, biegają po nim mrówki i słonie.(...) Jeżeli tak na to spojrzysz, stajesz się częścią wszystkiego. I może właśnie życie, ta siła, ta inteligencja, której możesz przyprawić brodę, by nazwać ją Bogiem, jest t ym, czego nasz rozum nie jest w stanie pojąć, i może jest to właśnie ten Najwyższy Umysł, który wszystko spaja."


(Tiziano Terzani - "Koniec jest moim początkiem")


 


Drugi dzień odpoczynku i zwiedzania Grenady. Dziś Alhambra, nowe miasto, przedmieścia.


 Pogoda jak wczoraj, ufff... Okazało się też, że do centrum miasta jest od kempingu 7 km, więc dzisiaj zwiedzanie z rowerem (na pusto, co za luksus). Oczywiście pałace Alhambry podziwiam pieszo, rower zostawiam na pięć godzin przypięty na zewnątrz, choć nie ma wyznaczonego w tym celu miejsca. Na szczęście nie wsiąkł.


 Brak mi odpowiednich słów, żeby oddać moje wrażenia z podziwiania Alhambry. Że to wszystko jeszcze stoi po tylu latach...? Od czasu mauretańskich Nasrydów. I to zbudowane głównie z drewna, gliny i cegły. Staram się wczuć w tamtą epokę, wyobrazić sobie, że jest XII, XIII wiek, że jestem na dworze cesarskim, ale... te 8 tysięcy zwiedzających, ten gwar, ten szelest aparatów fotograficznych, no i zwiedzanie na czas, tu 9°°, tam 10°°... Mam wrażenie, że zobaczyłem zaledwie namiastkę. No ale to co widziałem - rzeczywiście fascynujące, zmysłowe i romantyczne. Niesamowita, kunsztowna, ornamentalna sztukateria, wprawiająca w oniemienie i zachwyt. Rozczarowały mnie natomiast pałacowe ogrody Generalife, które wcale nie są serajem pełnym szemrzących strumyków i wodotrysków, wprawiającym w ochy i achy, jak zapewniała literatura. Takie sobie, w Książu ładniejsze, albo w Wojsławicach. No a Alcazaba w ruinie - tylko mury i dziedziniec do zwiedzenia. Reszta pod kloszem albo po prostu już nie istnieje.





PAŁĄCE NASRYDÓW.  MEXUAR.  SALA POSIEDZEŃ I SĄDÓW



 


PATIO DEL MEXUAR



 



 


SERAJ.  PATIO DE LOS ARRAYANES  (DZIEDZINIEC MIRTÓW)



 



 


HAREM.  PATIO DE LOS LEONES  (DZIEDZINIEC LWÓW)



 



 



 



 



 


OKIENKO HAREMU



 



 


HAREM.  DE LAS DOS HERMANAS  (SALA DWÓCH SIÓSTR).  SKLEPIENIE SKŁADAJĄCE SIĘ Z 5 TYSIĘCY KOMÓREK O WZORZE PLASTRA MIODU



 


DE LAS DOS HERMANAS.  GŁÓWNA KOMNATA ULUBIONEJ NAŁOŻNICY EMIRA.  ABU'L-HASAN ZAMORDOWAŁ 16 KSIĄŻĄT Z RODU ABENCERAGÓW, KIEDY JEDEN Z NICH ZAKOCHAŁ SIĘ W JEGO FAWORYCIE, ZORAJI



 


JARDINES DEL PARTAL



 


PALACIO DE CARLOS v



 


RZUT OKA NA ALCAZABĘ



 



 


GENERALIFE.  ESCALERA DEL AGUA.  SCHODY, KTÓRYCH PORĘCZAMI PŁYNĘŁA WODA



 


WIDOK Z ALHAMBRY NA GRENADĘ...



 


...ORAZ NA GÓRY SIERRA NEVADA



 


KATEDRA



 


ALCAZABA



 



 


W TLE SIERRA NEVADA



 



 

Hiszpański Tour 2013 - dzień 28

3/17/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 28





Hiszpański Tour 2013 - dzień 27

2/13/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 27

AAA




Hiszpański Tour 2013 - dzień 26

1/12/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 26

AAA



Hiszpański Tour 2013 - dzień 25

1/05/2014

Hiszpański Tour 2013 - dzień 25

AAA



Hiszpański Tour 2013 - dzień 24

12/31/2013

Hiszpański Tour 2013 - dzień 24

AAA



Hiszpański Tour 2013 - dzień 23

12/30/2013

Hiszpański Tour 2013 - dzień 23

AAA



Copyright © Blaru wyprawy