Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro Wolfgangsee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro Wolfgangsee. Pokaż wszystkie posty
Przez Alpy do Toskanii Tour 2011 - dzień 7

11/10/2011

Przez Alpy do Toskanii Tour 2011 - dzień 7

>>>

[more]

Dzień 7


Etap 7


 8 lipiec 2011, piątek


St.Wolfgang - Golling




(St.Wolfgang - Strobel - St.Gilgen - Brunn - Salzburg - Hallein - Golling)


86 km



czas jazdy  5:15


średnia prędkość  16,3 km/h


prędkość max.  54 km/h


przewyższenie  760 m


wysokość max.  730 m n.p.m.


wysokość min.  422 m n.p.m.


podjazd max.  11 %


zjazd max.  26 %! (ścieżką dla pieszych ze wzgórza Mönchberg w Salzburgu)


temp. max.  32*C


temp. rano  19*C


 


W nocy była potworna wichura. Namiot trzepotał jak moja flaga podczas zjazdu z 12%-ówki. Ale byłem taki zmęczony, że nie chciało mi się nawet wyjść i sprawdzić, czy warto wbić linki naciągowe. A może taki sen tylko miałem... ;)


 Od rana zaczął działać licznik, sam z siebie, po prostu. Wczorajsze dane ustalę sobie na podstawie google map i GPSies.


 Dzisiejszy etap miał przebiegać (wg planu) aż do jeziora Zeller See, czyli początku drogi Großglockner Hochalpenstraße, ale że dotychczas podczas każdego dnia traciłem po około 10 km do planu, to musiałbym zrobić ze 160 km dziś. A że nazajutrz czekałby mnie morderczy podjazd, podzieliłem etap na pół i tyle.


 Dzień zaczynam od zwiedzenia St.Wolfgang i jeziora Wolfgangsee.


[youtube https://www.youtube.com/watch?v=2JKVawFkFUE&w=560&h=315]


Wczoraj dotarłem tutaj bardzo późno i już nie miałem ochoty na obserwowanie okolicy, chyba że zeltplatzu (pola namiotowego). Potem St.Gilgen i gigantyczny wyciąg na Zwölferhorn.


 Docieram do Salzburga, najbardziej "klimatowego" miasta, w jakim w życiu byłem. Warto także było wspiąć się z całym majdanem na wzgórze Münchberg, skąd rozciąga się niewiarygodna panorama na Salzburg.


  [youtube https://www.youtube.com/watch?v=S-FcjuAdIIo&w=560&h=315]


 W mieście jem obiad, hot-doga (smażona parówka w maleńkiej bułeczce) za 4 € (!), czyli jedyne 16 zł - a to najtańszy fastfood. Za to przepyszne olbrzymie lody po 2 € w lodziarni nad samą rzeką Salzach. Zagaduje mnie rowerzysta (Salzburg to miasto cyklistów), co prawda bez sakw, ale na sprzęcie obagażnikowanym jak należy. Pyta, pyta, w jego oczach widzę entuzjazm. Mówi, że w czerwcu zrobił 3 tysiące km po Europie. Rozmawiamy kaleczonym angielskim. I dopiero jak się rozstaliśmy załapałem, że na koniec pytał czy mam gdzie spać. Tępy jestem. Za słabo dukam. Języki... Muszę się wziąść za angielski jak chcę podróżować na jana.


 Podobają mi się tutejsze dziewczęta:) Austriaczki to zdecydowanie mój gust. Typowa Austriaczka, czy to 40-, czy 14-latka, jeździ na wyczynowym rowerze, ma łydki jak Florence Griffith-Joyner i chodzi w sukience. One nawet na rowerach śmigają w sukienkach;)


 Kolejna moja wędrówka to dolina rzeki Salzach, wzdłóż której zmierzam na południe Austrii.


 Nocleg: pole namiotowe na obrzeżach Golling u podnóża Hoher Göll. Może góra niewielka jak na Alpy, ale Rysy to przy niej pan pikuś. Pan, bo Rysy to przecież nie pikuś;)


 Więc popijam sobie Kaisera, pojadam ryż z sosem grzybowym naprędce upichcony, siedząc w otwartym namiocie, bo lekko mży, i cykam z wnętrza fotki. Podchodzi do mnie Anglik z naręczem Puntigamerów i proponuje swoje towarzystwo. Ciekawe czy jutro będę miał kaca? ;) Jego żona (?) ślicznie się do mnie uśmiecha...




 ST.WOLFGANG I WOLFGANGSEE




 










 


SALZBURG











 


W DOLINIE RZEKI SALZACH




 


FOTO Z WNĘTRZA NAMIOTU




Przez Alpy do Toskanii Tour 2011 - dzień 6

11/05/2011

Przez Alpy do Toskanii Tour 2011 - dzień 6

>>>

[more]

Dzień 6


Etap 6


 7 lipiec 2011, czwartek


Asten - St.Wolfgang




(Asten - St.Florian - Kremsmünster - Gmunden - Ebensee - Bad Ischl - St.Wolfgang)


136 km



czas jazdy  8:14


średnia prędkość  16,5 km/h


prędkość max.  56 km/h


przewyższenie  1.297 m


wysokość max.  617 m n.p.m.


wysokość min.  244 m n.p.m.


podjazd max.  6 %


zjazd max.  6 %


temp. max.  33*C !


temp. rano  19*C


 


Dziś ciężki etap, ale najfajniejszy. Krajobraz zmienia się radykalnie. Jest zupełnie inaczej niż w Czechach. Tylko stawać i podziwiać. Góry, jeziora, droga gładka jak stół.


 Na 86 km pada mi licznik (czyżby od gorąca? - jest 33*C), działa tylko wysokościomierz i termometr. Trochę się wkurzam, bo nie wziąłem zapasowego. Teraz będzie jazda na wyczucie, bez statystyk,  i to przed najlepszymi górkami. Szkoda. Jedziesz, jedziesz, i nie wiesz nic. Z mapy naliczyłem 130 km wieczorem, sporo. Po powrocie wszystkie dane ustaliłem przez GPSies.


 W Altmünster zajeżdżam na "obiad" w postaci 2 paróweczek i garstki frytek - 7,20€. Masakra! ;)


 Nocleg na kampingu w namiocie nad samym brzegiem jeziora Wolfgangsee. Czad :)


 


RUCHOMA KONSTRUKCJA NA JEDNYM Z AUSTRIACKICH PODWÓREK



 


XI-WIECZNY KLASZTOR KANONIKÓW REGULARNYCH REGUŁY ŚW.AUGUSTYNA W ST.FLORIAN




 


1200-LETNI KLASZTOR KREMSMUNSTER



 


PRZEDALPY



 


GMUNDEN I JEZIORO TRAUNSEE









 


ALTMUNSTER




 


TRAUNKIRCHEN








 


EBENSEE


 






 


SALZKAMMERGUR







Copyright © Blaru wyprawy