Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybrzeże Bałtyckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybrzeże Bałtyckie. Pokaż wszystkie posty
Słowiański Tour 2010 - dzień 28

2/21/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 28

>>>

[more]

Etap 27


30 lipiec 2010, piątek


Chomętowo - Świnoujście




(Chomętowo - Niechorze - Rewal - Pobierowo - Dziwnów - Międzyzdroje - Świnoujście - Ahlbeck - Heringsdorf - Bansin - Nappermin - Zirchow - Świnoujście)


138 km



 


W końcu pogoda plażowa. Szkoda, że ostatniego dnia nad morzem.


Pobierowo nie zachwyca mnie jak przed rokiem. Za to podoba mi się Dziwnów. Międzyzdroje oblężone i ciasne. Przeprawiamy się promem z wyspy Wolin na wyspę Uznam. Świnoujście przeleciane na jednym oddechu, ale to chyba tu przyjadę na wywczasy jeśli już... (po pierwsze: nie byłem jeszcze nigdy, po drugie: eleganckie kafejki, po trzecie: forty i fortyfikacje, po czwarte: jest gdzie pochodzić, po piąte: blisko do sąsiednich niemieckich kurortów - niekoniecznie w tej kolejności).


Przejeżdżamy do Niemiec. Trójbliźniacze Seebad - czyli Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin - tak schludne i luksusowe, że aż przytłaczają nierealną sztucznością. Alejki rowerowe jak z baśni, nawet te poza miastami, wszechobecne przy każdej drodze międzymiastowej, i jaka nawierzchnia, miodek, wszystkie dopieszczone do perfekcji, tabliczki, oznaczenia, balustrady, mostki itd., tylko sobie jechać i jechać i podziwiać... 100-gwiazdkowe hoteliki.


Nocleg: niedrogi pensjonat na peryferiach Świnoujścia.


 


PRZEPRAWA PROMOWA MIĘDZY WYSPAMI W ŚWINOUJŚCIU



 


SEEBAD AHLBECK



 

Słowiański Tour 2010 - dzień 27

2/19/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 27

>>>

[more]

Etap 26


29 lipiec 2010, czwartek


Koszalin - Chomętowo




(Koszalin - Sarbinowo - Ustronie Morskie - Kołobrzeg - Dźwirzyno - Mrzeżyno - Trzebiatów - Chomętowo)


104 km



 


Walka z wiatrem i okrutnym zimnem. Co chwilę stajemy, żeby coś podjadać, bo energii trzeba sporo. Pyszna kawa w knajpce na tarasie w Ustroniu Morskim. Kołobrzeg - oblężenie turystów. Rozebrany most w Dźwirzynie - przeprawiamy się na druga stronę  przez kładkę dla pieszych stromymi schodami. Droga do Mrzeżyna, a raczej zwłoki drogi,  jak w Kazachstanie. Ale jest super:)


Nocleg: w stodole na sianie, w namiocie, bo siano zeszłoroczne. Gospodyni częstuje nas herbatą i pozwala skorzystać z łazienki.


 


NA KAWYYCE



 

Słowiański Tour 2010 - dzień 26

2/19/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 26

>>>

[more]

Etap 25


28 lipiec 2010, środa


Duninowo - Koszalin




(Duninowo - Jarosławiec - Darłowo - Dąbki - Łazy - Mielno - Koszalin)


129 km



 


Cały dzień zimno i siąpi deszcz, niestety. Niesamowite grające wzgórze wiatraków (turbiny wiatrowe) w okolicach Cisowa, skąd polami, na których hasają dziesiątki wolno pasących się koni, zmierzamy do Darłówka. W Darłówku wcinam naraz 70 deko wędzonego łososia, obserwując jak działa wysuwany wiadukt nad portową Wieprzą, nie lada atrakcja turystyczna. Koszalin - wszędzie zakaz ruchu dla rowerów, mimo braku rowerówek, a miejscami w ogóle chodnika (piaszczyste ścieżki).


Nocleg: w pokoju dla gości Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie.







 


CELKA W KLASZTORZE KO-SHAOLIN ;)    CZYLI W SEMINARIUM DUCHOWNYM W KOSZALINIE


 


Słowiański Tour 2010 - dzień 25

2/19/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 25

>>>

[more]

Etap 24


27 lipiec 2010, wtorek


Ciekocinko - Duninowo




(Ciekocinko - Łeba - Wicko - Smołdzino - Rowy - Ustka - Duninowo)


141 km



 


Genialna kolarska pogoda, 20*C, bezwietrznie, pochmurno. Jedziemy.


[youtube https://www.youtube.com/watch?v=7mXQNjcqkbg&w=560&h=315]


 Łeba - wciąż mam sentyment do tego miasta. Wspaniała kawa przy plaży przyrządzana z namaszczeniem przez kawiarkę. Lecimy po kolei wszystkie wioseczki turystyczne. W Rowach zaliczam pierwszą w tym roku kąpiel w morzu, choć nie jest to pogoda ku temu, woda lodowata. Ale zaliczona. W Poddąbiu knajpka serwująca piwo żywe z lokalnego browarku; jaka szkoda, że musimy jechać dalej, mniam. Na obiad jemy gorącą wądzoną makrelę kupioną wprost w porcie za jedyne 6 zł! :)


Nocleg: na parafii w Duninowie, na placu zabaw ośrodka pomocy młodzieży, w namiotach.


 


ŁEBA





PORT W ŁEBIE




 


NOCLEG NA PARAFII




Słowiański Tour 2010 - dzień 24

2/19/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 24

>>>

[more]

Etap 23


26 lipiec 2010, poniedziałek


Reda - Ciekocinko




(Reda - Puck - Władysławowo - Karwia - Dębki - Białogóra - Ciekocinko)


106 km



 


Nadal zimno i wietrznie. Ale na jazdę rowerem w sam raz. Szkoda tylko, że nie za bardzo można wykąpać się w morzu, co tak bardzo lubię. Jedziemy malowniczą rowerówką z Pucka do Władysławowa nad samym brzegiem Zatoki Puckiej. We Władysławowie tłoczno, mimo fatalnej pogody. I dalej: maraton zaliczania wszyściutkich miejscowości nadbałtyckich, tych mikro też, i te są najfajniejsze.


Nocleg: w namiocie na ogródku za domem.


 


WSPOMNIENIE Z DZIECIŃSTWA - PIERWSZE KOLONIE W OSTROWIE



 


FOTO - KICZ,  NATURA - PIĘKNO


 



Słowiański Tour 2010 - dzień 22

2/04/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 22

>>>

[more]

Etap 21


24 lipiec 2010, sobota


Pieniężno - Stogi




(Pieniężno - Braniewo - Frombork - Tolkmicko - Elbląg - Malbork - Stogi)


127 km



 


Kolejny dzień walki z nawałnicami. Jedziemy niemal nieustannie w deszczu, bo szkoda czasu na przeczekiwanie. Frombork i Tolkmicko, miasta turystyczne nad Zalewem Wiślanym, pozbawione zupełnie plaż - sitowie rośnie. Ponownie (jak przed rokiem) w Elblągu. Starówka nadal robi wrażenie. Mnóstwo knajpek. Malbork - przepiękny. I trafiliśmy akurat na  o b l ę ż e n i e  turystów spowodowane wieczorną inscenizacją  o b l ę ż e n i a  zamku. Wszędzie kramiki ze smakowitościami i gadżetami z epoki. Szkoda, że nie możemy zrobić tutaj dnia przerwy, żeby wszystko na spokojnie pooglądać.


Nocleg: w stodole na sianie.




 


BARBAKAN Z XIV W. (FROMBORK)




 


BAZYLIKA ARCHIKATEDRALNA Z XIV W. (FROMBORK)




 


NA MOŚCIE W MALBORKU



 


MALBORK




 


OSADA NA NOGACIE




Słowiański Tour 2010 - dzień 23

2/04/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 23

>>>

[more]

Etap 22


25 lipiec 2010, niedziela


Stogi - Reda




(Stogi - Tczew - Pszczółki - Pruszcz Gdański - Gdańsk - Sopot - Gdynia - Rumia - Reda)


117 km



 


Zimno i zmaganie z przednim wiatrem.


Tczew. Podziwiamy skwer pieszo-rowerowy nad brzegiem Wisły oraz największy most kolejowy w Europie (taki był ponoć w chwili wybudowania). Robi wrażenie, zwłaszcza gdy przejeżdza po nim pociąg, a my z Emilem patrzymy ze skweru.


W Trójmieście wita nas z roweru przesympatyczny kolega Emila - Karol Bruchmann. Za jego przewodnictwem robimy objazd wszystkiego, co najciekawsze. A że jest tu "u siebie", skończył studia geograficzne i pasjonują go podróże niebanalne, więc robimy 51 km po Gdańsku, Sopocie i Gdyni, zażywając potężną pigułę zwiedzania, stworzoną przez kreatywnego Karola. A przechodnie aż przystają, wsłuchując się w jego opowieści.


Nocleg: w altance na działce u Karola. Uraczeni zastaliśmy toną kiełbasek z grilla i piwkiem w sążnych ilościach. Rano na do widzenia dostajemy jeszcze po czekoladzie. Człowiek-złoto. Cóż mogę innego powiedzieć.




SKWER I MONUMENTALNY MOST W TCZEWIE





 


GDAŃSK




 


SOPOT




 


NA ARECZCE




 


GDYNIA - WZGÓRZE KOŚCIUSZKI



 


GDYŃSKIE MOLO





 


(od prawej)  EMIL,  KAROL  I JA




 

Słowiański Tour 2010 - dzień 21

1/27/2011

Słowiański Tour 2010 - dzień 21

>>>

[more]

Etap 20


23 lipiec 2010, piątek


Węgorzewo - Pieniężno




(Węgorzewo - Srokowo - Barciany - Korsze - Bartoszyce - Górowo Iławieckie - Pieniężno )


127 km



 


Dziś prawie od samego rana burze, deszcz i jazda pod wiatr. Pejzarze warmińskie we wgłach i przesiane błyskawicami. Nie miem jak Emil, ale ja jestem zachwycony.


Nocleg: leje, więc szukamy kawałka dachu, bo rozbijanie namiotu to ostateczność dzisiaj. Znajdujemy na polu kampingowym w aneksie gospodarczym za 10 zł! :)




PRZYSTAŃ W WĘGORZEWIE O PORANKU




 



Polish Border Tour 2009 - Dzień 9

9/27/2009

Polish Border Tour 2009 - Dzień 9

Dzień 9 wyprawy - etap 9 jazdy

[more]

Etap 9

5 lipiec 2009, niedziela


Kąty Rybackie - Orneta


(Kąty Rybackie - Krynica Morska - Piaski - Krynica Morska - Kąty Rybackie - Nowy Dwór Gdański - Elbląg - Pasłęk - Godkowo - Orneta)


155 km



 


Kurcze, nawet nie wiedziałem, że śpię 100 m od morza. Poranna kąpiel w uśpionych falach to coś cudownego, zwłaszcza że nikogo nie ma prócz mnie.


 Dzisiaj jadę do końca Mierzei Wiślanej. Tuż przed jej końcem, przed Piaskami, zbaczam w prawo za potrzebą i moim oczom ukazuje się niebiański widok ze skarpy na Zalew Wiślany i leżący 10 km naprzeciwko Frombork.


 Piaski - miejscowość turystyczna na końcu świata. Cisza, spokój. Z jednej strony Zatoka Gdańska, z drugiej Zalew Wiślany. Rowery wodne, łódki i cała masa gorących wędzonych rybek dosłownie co krok.


 Wracam tą samą drogą całą mierzeją i odbijam na Elbląg. Rynek robi na mnie co najmniej takie wrażenie jak gdański.


 Za Elblągiem w Pasłęku skręcam na Ornetę i ku mojemu zdziwieniu jestem w "górach". Zjazd, podjazd, zjazd, podjazd, i tak do samej Ornety, malutkiego obrazkowego miasteczka, gdzie odpoczywam w małym pensjonaciku, chyba jedynym w tym rejonie.


 


MIERZEJA WIŚLANA


 


 


ZALEW WIŚLANY



 

Polish Border Tour 2009 - Dzień 8

9/27/2009

Polish Border Tour 2009 - Dzień 8

Dzień 8 wyprawy - etap 8 jazdy

[more]

Etap 8


4 lipiec 2009, sobota


Karwieńskie Błoto - okolice Kątów Rybackich


(Karwieńskie Błoto - Karwia - Jastrzębia Góra - Władysławowo - Puck - Pierwoszyno - Gdynia - Sopot - Gdańsk - Sobieszewo - Świbno - Jantar - Stegna - Kąty Rybackie)


140 km



 


Dziś ostre tempo, bo dużo kilometrów  i dużo zwiedzania. Przez samo Trójmiasto do przekręcenia 40 km.


 Udaje mi się trafić w Gdyni na spływ (czy zlot) wielomasztowych żaglowców. Jadę doskonałą (technicznie i estetycznie) drogą rowerową do Sopotu i Gdańskiego portu. Później udaję się na piękną Starówkę.


 Za Trójmiastem skręcam na Sobieszewo, gdzie najpierw przejeżdżam przez most pontonowy, a za Świbnem przeprawą promową po malowniczym ujściu Wisły.


 Nocuję na dziko w lesie w Rezerwacie Mierzeja Wiślana. Trochę mam pietra, ale wszystkiego trzeba doświadczyć. Będę przynajmniej wiedział jak to jest spać samemu w lesie. Sowa huka - pora do śpiwora.


 


GDAŃSK A STARÓWKA


  


 


ZLOT WIELOMASZTOWCÓW  W GDYNI


 


 


SOPOT



 

Polish Border Tour 2009 - Dzień 7

8/14/2009

Polish Border Tour 2009 - Dzień 7

Dzień 7 wyprawy - etap 7 jazdy

[more]

Etap 7


3 lipiec 2009, piątek


Komnino - Karwieńskie Błoto


(Komnino - Gardna Wielka - Smołdzino - Główczyce - Wicko - Łeba - Sarbsk - Choczewo - Białogóra - Dębki - Karwieńskie Błoto)


126 km



 


Prawdziwy upał jest dopiero dziś. Przez 60 km jadę z dala od morza (nie ma innej drogi) i marzę, żeby już być w Łebie i zanurzyć się w fali.


 Gdy wchodzę do morza woda niemal syczy. Łeba - moje ulubione miasteczko nadmorskie, nadal robi na mnie to samo wrażenie. Szkoda, że jestem tu tylko godzinę.


 Od Łeby znowu długa droga szosami odległymi od Bałtyku. Ale już od Osieków Lęborskich wbijam się w leśną drogę do Białogóry. 8 km morderczej jazdy solidnie piaszczysta drogą, ale warto. Białogóra to chyba najspokojniejsza najustronniejsza wieś nad morzem. Zajebista sprawa.


 Od Białogóry do Dębków jadę plażą (!), wilgotnym pasem przy brzegu. Ale czad! Nawet da się jechać z sakwami. Mijam kilka małych miejsc z nudystami, luzik - to najlepsze miejsca nad Bałtykiem na naturyzm - pusta plaża za odcinku co najmniej 7 km.


 W Dębkach wyjeżdżam w plaży. Tu zauważam dopiero, że dla mechanizmów rowerowych jazda po piachu i wodzie to tortura - wszystko teraz trzeszczy i zgrzyta. Wracam na plażę i myję rower w morzu.


 Od Dębków ruszam leśną ścieżką na Karwię. Droga znowu robi się piaszczysta. Starczy już takiego terenu, wyjeżdżam na szosę w Karwieńskim Błocie, wsi nie tyle nadmorskiej, co niedalekomorskiej (3 km). Tu nocuję w tanim pensjonacie.




MIĘDZY BIAŁOGÓRĄ A DĘBKAMI




 


OKOLICE BIAŁOGÓRY




 

Polish Border Tour 2009 - Dzień 6

8/14/2009

Polish Border Tour 2009 - Dzień 6

Dzień 6 wyprawy - etap 6 jazdy

[more]

Etap 6


2 lipiec 2009, czwartek


Kleszcze - Komnino


(Kleszcze - Dąbki - Darłowo - Jarosławiec - Ustka - Objazda - Rowy - Komnino)


132 km



 


 Dzisiaj upał. Jadę bez koszulki. Co chwilę zaliczam kąpiel w morzu.


 Nad brzegiem dziwne zjawisko: ludzie leżą na plaży roznegliżowani, a mgła taka, że nie widać... morza. Nawet go nie słychać, bo nie ma wiatru i fal. Trzeba podejść do samego brzegu, żeby się przekonać, że istnieje.


 W Ustce robię dłuższy odpoczynek.


 Docieram w rejony Słowińskiego Parku Narodowego. W maleńkiej wiosce Komnino, leżącej na trasie Rowy - Smołdzino, natrafiam na ośrodek domków letniskowych prosto spod brzytwy. Luksusowe warunki, w domku jest dosłownie wszystko. I płacę tylko 30 zł, bo jestem... pierwszy! Pierwszy lokator - miałem fuksa :)


 


ROZKOSZOWANIE SIĘ CISZĄ




 


USTKA - W PORCIE


 




USTKA - NA PROMENADZIE




 


MÓJ ZESTAW PLAŻOWY





 

Copyright © Blaru wyprawy